RZECZPOSPOLITA RACIECHOWICKA

Stowarzyszenie nasze zostało zaproszone do Raciechowic na obchody rocznicy Rzeczpospolitej Raciechowickiej. Część oficjalna odbyła się na sali gimnastycznej w Zespole Szkół. Pojechaliśmy tam z wystawą przedstawiającą stan wojenny w Krakowie i zainstalowaliśmy małą, oryginalną „drukarnię" pisma podziemnego „Hutnik”. Żołnierze AK już dawno uznali podziemie solidarnościowe za kontynuatorów swoich idei. Nikomu z nas nie przychodzi do głowy aby się z bohaterami II wojny światowej porównywać, byli oni w czasie stanu wojennego i w latach późniejszych niedościgłymi wzorami do naśladowania. Tym bardziej jest nam miło stanąć obok nich.

 

***

5 września 1939 po ciężkich walkach i wycofaniu wojsk polskich rozpoczyna się okupacja niemiecka. Burmistrz ppłk. Jan Dunin - Brzeziński dostaje się do niewoli i ginie zamordowany przez sowietów w Katyniu. Również Komendant Powiatowy Policji kpt. Piotr Jurczak ginie zamordowany w Ostaszkowie. 12 października 1939 - Ziemia Myślenicka staje się na mocy zarządzenia okupanta częścią Generalnej Guberni z siedzibą w Krakowie. 29 czerwiec 1940 - Niemcy rozstrzelali 32 osoby w akcji odwetowej. 29 kwietnia 1942 r. nastąpiła powtórna pacyfikacja Myślenic. 22 sierpień 1942 to data eksterminacji mieszkańców Myślenic pochodzenia żydowskiego. Od lutego 1942 roku po przemianowaniu ZWZ na AK działa w Myślenicach Komenda Obwodu AK - "Murawa" - komendant Władysław Grodzicki "Bronisław", a po jego aresztowaniu - Wincenty Horodyński "Kościesza". Na wskutek wielu akcji oraz wyparciu Niemców W. Horodyński ogłosił przejęcie władzy w rejonie Raciechowic. Tak powstała Rzeczpospolita Raciechowicka. 10 września 1944 roku rozpoczęła się jedna z największych bitew partyzanckich II wojny światowej. Niemcy ponieśli ciężkie straty. W odwecie spacyfikowali Zasań, Lipnik i Wiśniową. 1941-45 na terenie powiatu działa tajne nauczanie. Maturę uzyskało 65 osób, a udział wzięło 308 osób. Uczyli nauczyciele z Dobczyc, Dziekanowic, Glichowa, Gruszowa, Kędzierzynki, Kwapinki, Myślenic, Głogoczowa, Skrzynki, Sułkowic. Trzeba pamiętać o mieszkańcach Ziemi Myślenickiej, którzy służąc zbrojnie ojczyźnie ( kampania wrześniowa ) - zapłacili najwyższa cenę, cenę krwi. Ginęli w walce z hitlerowcami ale ginęli też bestialsko mordowani w Katyniu, Tylży i pod Charkowem. Inni zdążyli się ewakuować przez Węgry, Rumunie na Zachód np. z brygadą gen.S.Maczka. Dnia 21 stycznia 1945 wojska sowieckie IV Frontu Ukraińskiego wypierając Niemców rozpoczęły okupację Myślenic.

 

***

W jednym z numerów Myślenickiego Głosu opisano historię niezwykłego spotkania, do którego doszło latem 1944 roku na Rynku w Dobczycach. Przedstawiciele Komendanta Komendy Obwodu Myślenice, Wincentego Horodyńskiego, „Kościeszy” prowadzili rozmowy z Niemcami, oddelegowanymi przez szefa Referatu IV A w Urzędzie Sipo w Krakowie, zajmującego się zwalczaniem ruchu oporu. Decyzja „Kościeszy” o podjęciu negocjacji z Niemcami wydawała się niezrozumiała. Czy skłoniło go do tego przekonanie o sile własnych oddziałów? Co chciał osiągnąć „Kościesza” decydując się na negocjacje z Untersturmführerem SS?

 

Negocjacje na Dobczyckim Rynku
• Z prawej strony w czarnym mundurze, 

w rozkroku – Heinrich Hamann
• Z ręką na boku ubrany po cywilnemu Niemiec – von Henke z Kreishauptmannschaftu z Krakowa
• w furażerce i z bronią na ramieniu 

Zbigniew Banach, „Buk” z Mierznia, oficer dywersji w Komendzie Obwodu AK "Murawa".
• Kroczący z boku z założonymi rękami partyzant – nie rozpoznany

Motocykl z partyzantami w pełnym uzbrojeniu 

– asysta negocjacji

 

 

Mimo, iż opisywane wydarzenia miały miejsce niewiele ponad 60 lat temu, dotarcie do rzeczywistych motywów działania „Kościeszy” nie jest łatwe. Więcej światła na całą sprawę rzuca przesłany do redakcji list. Jego autorka, Władysława Pietruszka, w roku 1944 czternastoletnia mieszkanka Gruszowa, opisuje w nim zdarzenia bezpośrednio poprzedzające rozmowy w Dobczycach. 

 

„27 lipca, po odbiciu Prawdzica z aresztu w Dobczycach posterunki w Dobczycach, Raciechowicach i w Wiśniowej myślały, że to wybuch powstania. Granatowa policja opuściła więc posterunki i z zabraną ze sobą bronią udała się do Zgrupowania „Łysina”. W ten sposób powstał X Oddział. Partyzanci zajęli w Raciechowicach mleczarnię, Urząd Gminny, skąd zabrali pieczątki, maszyny. Zniszczono też dokumenty, które mogły szkodzić mieszkańcom gminy. Kościesza wydał odezwę do mieszkańców, ogłaszając powstanie Rzeczypospolitej Raciechowickiej.

 

   

1) Józef Pietruszka „Stary”, lipiec 1944

2) „Stary” ze swoim rkm i jego amunicyjny „Pstrąg” Zbigniew Węglarski

 

Od tej pory na południe od rzeki Raby praktycznie ludność nie widziała Niemców, a po północnej stronie Raby ukazały się duże tablice z napisem w języku niemieckim „Stać! Wstęp wzbroniony! Tereny zajęte przez bandytów”. Ponieważ partyzanci ze Zgrupowania „Łysina” byli dość dobrze uzbrojeni i bardzo prężni, swoimi działaniami obejmowali nie tylko teren Dobczyce, Raciechowice, Wiśniowa, ale zwłaszcza południową część powiatu myślenickiego, a także robili liczne i skuteczne wypady do powiatu bocheńskiego, limanowskiego, nowosądeckiego. Nic więc dziwnego, że Niemcy, z Hamannem na czele, nabrali przekonania, że Kościesza „rządził w południowej części okręgu krakowskiego, częścią powiatu nowosądeckiego, Zakopanem, częścią południowego fragmentu Myślenic” (cytat z wywiadu Hamanna udzielonego Feudrovitzowi). Jak oceniał Hamann, Kościesza dysponował siłą 3 tysięcy dobrze uzbrojonych żołnierzy. Stąd też Hamann nie był chyba zaskoczony, wygórowanymi żądaniami AK.

 

Odręczny szkic Starego rozmieszczenia Terenówki

Kościesza zgodził się na transport rannych z Frontu Wschodniego, a także na przemarsz zwartych kolumn Wermachtu, ale trzeba było trzy dni wcześniej o takim przemarszu zawiadomić Zgrupowanie. Każdy SS-man i każdy inny Niemiec miał być, jak dotychczas, bezwzględnie ścigany i likwidowany.

I jeszcze sprawa terminu spotkania w Dobczycach. Sytuacja uwidoczniona na zdjęciu miała miejsce we środę, 30 sierpnia. Środa w Dobczycach to dzień jarmarku. On właśnie był źródłem niezadowolenia partyzantów. Obawiano się, że w razie jakiejś nieprzewidzianej, a przecież zawsze możliwej w spotkaniu z Niemcami, sytuacji może ucierpieć ludność cywilna. Mieszkańcy Dobczyc podczas strzelaniny mogli by się schować w domach, ale ludność, która tłumnie przychodziła i przyjeżdżała na jarmarki z okolicznych miejscowości mogła łatwo stać się ofiarą. Kościesza, który jak już pisałam, lubił widownię, już w poniedziałek 28 sierpnia, w rozmowie z Hamannem, wyznaczył ten dzień na następne spotkanie. Zgodnie z ich umową na Rynku w Dobczycach będą czekać partyzanci, którzy przywiozą Niemców na spotkanie z Kościeszą. Tak też się stało. Na zdjęciu Buk przekazuje rozkaz Kościeszy, Niemcy wsiadają do samochodu i kolumna (w składzie: motocykl z partyzantami, samochód z Niemcami) rusza w stronę Czasławia.

 

    „Stary” na Suchej Polanie czyści broń, rok 1944

Na Czasławiu, w samochodzie czekał Kościesza z Łososiem. Z samochodu wysiadł oberleutnant SS, zasalutował i przekazał meldunek Hamanna. „Pańskie warunki zostały przyjęte do wiadomości” (cytat niedosłowny). Łosoś podobno mruknął „to koniec pertraktacji”. SS-man wsiadł do samochodu i kolumna, tak jak poprzednio, ruszyła w drogę powrotną. Przed mostem w Dobczycach partyzanci zawrócili z powrotem, a Niemcy pojechali w stronę Krakowa.”

Informacje są o tyle ciekawe, że gromadząc je autorka konsultowała się z bezpośrednimi uczestnikami tamtych wydarzeń. Choć sama pamięta niejedno. Kim jest Władysława Pietruszka? Jej wspomnienia, szczególnie te z okresu dzieciństwa, są pewnie podobne do wspomnień innych myśleniczan. Warto je jednak prześledzić. Choćby po to, aby uświadomić sobie jak wiele dla mieszkańców tej ziemi znaczyła niepodległość.

 

Nasz dom był pełny ludzi z konspiracji

Urodziłam się i pierwsze 10 lat spędziłam w przepięknej Węglówce, gmina Wiśniowa. Od 1939 roku, zamieszkałam u Ojca, w Gruszowie, w gminie Raciechowice. W Gruszowie też, z krótszymi lub dłuższymi przerwami, mieszkałam do 1952 roku. W czasie okupacji chodziłam na tajne komplety w zakresie szkoły podstawowej, a później gimnazjum. Uczyło mnie małżeństwo żydowskie.

 

 

Zjazd partyzantów. Od lewej: Hiszpan, nieznany mi, 

Prawdzic, Stary, nie pamiętam, Zofia Żaba Zorza, Buk

 

Dla mnie całe życie okupacyjne to była konspiracja. Konspiracyjnie zdobywało się wiedzę, konspiracyjnie czytało się książki, konspiracyjnie słuchało się radia, nawet na żarnach mełło się konspiracyjnie, i świnie zabijało się konspiracyjnie. Mój ojciec, Władysław Banach, major Wojska Polskiego, inwalida wojenny z 1920 roku, prowadził przez całą okupację intensywną działalność w ramach Państwa Podziemnego. W takiej działalności miał doświadczenie z czasów pierwszej wojny światowej, kiedy będąc jeszcze w wojsku austriackim, przeprowadzał nabór ochotników do I Brygady Legionów.

 

 

Siedzą od lewej: Stefania Pietruszkowa, Anna Banachowa, rotmistrz Stanisław Banach, na foteliku Władysław Banach junior Broda; stoją od lewej: Jan Banach, Franciszek Pietruszka, Anna i Marian Czarneccy, senior rodziny Jan Banach i najmłodsza córka Kazimiera z Banachów Justynowa

 

Tak więc dom nasz zawsze pełny był ludzi z konspiracji, byli to ludzi młodzi, starsi, cały przekrój społeczny, bo do walki z Niemcami szli ludzi biedni, bogaci, wykształceni, prości. Trudno więc sobie wyobrazić, by ktoś wychowany w takich warunkach był obojętny na sprawy kraju, na sprawy niepodległości, na sprawy walki o tę niepodległość.

W czasie drugiej wojny światowej, 20 osób z mojej bliskiej rodziny brało udział w walkach o niepodległość. Walczyli na froncie wschodnim, o Oksywie pod komendą Dąbka, w Armii Kraków, we Francji i Anglii, byli też pod Tobrukiem i Monte Casino. Walczyli w SZP, ZWZ, AK. Wymienię tylko niektórych.

Zbigniew Banach – „Buk” (syn brata ojca), oficer Dywersji, odznaczony m.in. Wojennym Krzyżem Virtuti Militari.

Jan Bednarski – po zakończeniu Kampanii Wrześniowej tworzył na Podhalu oddziały partyzanckie; kiedy Niemcy wyznaczyli nagrodę za jego głowę musiał uciekać za granicę, gdzie walczył pod Tobrukiem i Monte Casino. Jest Kawalerem Krzyża Wojennego Virtuti Militari i dwudziestu kilku odznaczeń.

Stefania Pietruszkowa – „Ciotka” (młodsza siostra mojego Ojca), m.in. przechowywała partyzanta po amputacji ręki, a także angielskiego lotnika i korespondenta wojennego Johna Ward’a. Odznaczona Krzyżem Zasługi z Mieczami, otrzymała też podziękowania od Dowództwa Alianckich Sił Zbrojnych.

Stanisław Pietruszka – por. pil. „Supeł” (jedyny brat męża), w 1939 roku walczył w XXIV Eskadrze Armii Kraków. Za te walki został odznaczony Wojennym Krzyżem Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Następnie walczył we Francji i Anglii w Bombowym Dywizjonie 301. Zginął w czerwcu 1941 roku w wieku 24 lat.

Józef Pietruszka – ppor. „Stary” (mój mąż). Walczył w 1939 roku w kampanii wrześniowej. Wraz ze swoimi kuzynami cały czas walczył z okupantem na ziemi myślenickiej. Krzyż Walecznych, Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Partyzancki, Medal Wojska. Walkę o niepodległość zakończył w 1980 roku, biorąc udział w strajku w Stoczni Gdańskiej.

 

Jeden ze zjazdów partyzanckich w latach ’80, Poręba. Stoją od lewej: inż. Franiszyn Jagoda (twórca filmu z życia partyzantów pt. Partyzanci spod Łysiny), żona Pstrąga, ks. Krzysiak Zemsta, siostra Buka, Władysław Kaletka Ryś, żona Buka, ja, Woźniakowski Prawdzic z wnuczką. Siedzą córki Buka.

 

Danuta Trybus – „Danka” (córka siostry ojca), łączniczka Gaja, aresztowana przez gestapo, skazana na karę śmierci, 2 godziny przed wykonaniem wyroku więzienie w Częstochowie zostało zdobyte. Wraz z siostrą otrzymały Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Adam Trybus – kpt. „Gaj” (mąż Danki), Cichociemny, Dowódca Kedywu Okręg Łódzki. Po wojnie skazany na 15 lat więzienia, siedział we Wronkach i Rawiczu, zwolniony po 8 latach. Wojenny Krzyż Virtuti Militari i inne.

Maria Justynówna – „Mala” (młodsza córka siostry ojca), była łączniczką Janusza Różewicza, najstarszego brata Różewiczów (poety i reżysera). Obie z Danką dwukrotnie przeszły z meldunkami do powstańczej Warszawy.

Zjazd partyzancki. Stoi tyłem Bogdan Radkowski Świerk, Słoneczko, Agar, Ślusarz, Ząbek, Kaletka

Antoni Węgrzyn – kpt. Ostroga (kuzyn), w Zgrupowaniu „Murawa” był dowódcą oddziału Pościg, a później po zdegradowaniu Kościeszy, został zastępcą komendanta Kleofasa.

W roku 1952 przeniosłam się do Gdańska na stałe, i mieszkam tam do dzisiaj. Sercem jestem jednak nadal dzieckiem ziemi myślenickiej.

(źródło: Głos Myślenicki)

 

 

 

 

fotoreportaż z obchodów

 

wróć do galerii                                                                       idź do początku