Polskie  Termopile

– nazwa nadawana czterem bitwom w historii Polski na wzór bitwy 

w wąwozie Termopile, znanej z bohaterskiej postawy Spartan

Pozostałości schronu kpt. Raginisa w Strękowej Górze.

 

Bitwa pod Węgrowem 3 lutego 1863 w czasie powstania styczniowego, stała się ona natchnieniem dla francuskiego poety Augusta Barbier do napisania wiersza Atak pod Węgrowem, gdzie porównał atak polskich kosynierów na rosyjskie armaty do heroicznych walk starożytnych Spartan. Wkrótce określenie to obiegło europejską opinię publiczną, przyczyniając się do wzbudzenia sympatii dla walki Polaków. W 1904 Maria Konopnicka napisała wiersz Bój pod Węgrowem.

***

Bitwa pod Zadwórzem 17 sierpnia 1920, gdzie batalion polskich wojsk, złożony z ochotników spośród lwowskiej młodzieży, zagrodził drogę na Lwów oddziałom 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego. Z 330 polskich żołnierzy poległo 318, kilkunastu rannych dostało się do niewoli. Dowódca batalionu kpt. Bolesław Zajączkowski, nazywany "Polskim Leonidasem" popełnił z kilkoma żołnierzami samobójstwo. Zwłoki pięciu oficerów, które udało się zidentyfikować, pochowano na cmentarzu Orląt we Lwowie, pozostali spoczęli na miejscu swej bohaterskiej śmierci, gdzie został usypany kurhan i umieszczona tablica pamiątkowa z napisem: Orlętom, poległym w dniu 17 sierpnia 1920 r. w walkach o całość ziem kresowych.

 

***

Bitwa pod Dytiatynem 16 września 1920.

Rosjanie rozpoczęli ofensywę na Ukrainie, w której wzięły udział trzy zgrupowania wojsk: Armia Golikowa, „Grupa Jakira” i Armia Konna Budionnego.

Grupa desantowa Golikowa przekroczyła Dniepr na zachód od Czernihowa i przecięła połączenie kolejowe z Korosteniem. Grupa Jakira zdobyła Białą Cerkiew. Utworzono w końcu południowo-zachodni front bolszewickiego ataku na rubieże Ukrainy opierający się o linię Karpat, dowodzony był przez Aleksandra Jegorowa. W składzie 14 armii komendarma Mołkoczanowa atakowała samodzielna grupa bojowa Jakira, a w niej 8 Dywizja Konna „Czerwonych Kozaków” Primakowa (złożona wyłącznie z kozaków bolszewików). Wyznaczony przez Jegorowa kierunek natarcia dla tego frontu stanowiła oś Równe-Lwów-Tarnów. By zatrzymać to ugrupowanie Naczelny Wódz skierował przeciwko nim tych ze swoich szeregów, którzy dotychczas byli najdzielniejsi. Z początkiem września powierzono dotychczasowemu dowódcy walczącej w bezpośredniej obronie Warszawy 1 Armii generałowi Latinnikowi dowództwo nad 8 i 12 dywizjami piechoty i 1 brygadą kawalerii i przerzucono go na wzmocnienie 6 armii gen. Lamezan-Salina, która dotąd wraz z towarzyszącymi jej ukraińskimi oddziałami armii gen. Pawlenki-Omelianowicza cofała się jeszcze przed bolszewicką 14 armią. Wzmocnienie frontu miało na celu powstrzymanie odwrotu i rozpoczęcie w Małopolsce ofensywy. W skład grupy gen. Latinnika przydzielono jeszcze 1 Pułk Artylerii Górskiej, który walnie dotąd przyczyniał się do sukcesów Bitwy Warszawskiej walcząc chociażby pod Ossowem. Obecnie rozpoczynał kolejne boje formując się w rejonie przedmościa halickiego. 14 września natarcie grupy gen. Franciszka Latinika (8 DP, 1 BK) oraz Armii Ukraińskiej gen. Pawła Udowiczenki skoncentrowanych wzdłuż rzeki Dniestr, na wschód od Stanisławowa na dwie dywizje sowieckie (XLI piechoty, i VIII jazdy) przyniosło sukces - zdobyto Czortków. Dalej podzielona na dwie brygady XV i XVI kolumna polskich wojsk kontynuowała swoje natarcie posuwając się sąsiadującymi ze sobą dolinami Pokucia we wschodniej Małopolsce mając za łącznika rozciągnięty pomiędzy tymi dolinami 13 Pułk Piechoty „Dzieci Krakowa” dowodzony przez kpt. szt. gen. Jana Gabrysia, a wraz z nim pułki 1 Artylerii Górskiej oraz 7 i 8 pułki artylerii polowej. 16 września maszerowano właśnie drogą Chochoniów, Dytiatyn, Szumlany, Boków w kierunku Podhajec gdy ujrzano wynurzające się z lasów oddziały wojska, które wydawały się być polską XV Brygadą. Gdy okazało się, że są to jednostki grupy Jakira zajęto pozycje na poaustriackich okopach trawiastego wzgórza (383) pod Dytiatynem i rozpoczęto ostrzał artyleryjski zamieniając drogę z kolumną nieprzyjaciół w kłębowisko zniszczonego nieprzyjacielskiego sprzętu. Na szczycie wzgórza odprzodkowała działa 4 bateria 1 Pułku Artylerii Górskiej dowodzona przez oficerów: kpt Adama Zająca, poruczników Wacława Śniegockiego i Franciszka Wątrobę. Przed nim rozwinął się w obronie III batalion 13 pułku - łącznie było tam 200 bagnetów, 6 ckm, 6 armat. Około godziny 12 z kierunku Szumlan, wspierana silnym ogniem własnej artylerii, rozwinęła na wzgórze atak 8 dywizja „Czerwonych Kozaków”. Z kierunku Bokowa wsparły ją formacje 123 brygady strzelców bolszewickiej piechoty. Intensywnymi atakami na polskie pozycje próbowano odblokować sobie drogę dla dalszej ucieczki. Do godziny 16 odparto 5 szarż kozackich, które dochodziły na 50 m do stanowisk 1 Pułku. Atakowało łącznie 3.500 szabel i bagnetów. Gdy po godzinie 16 ruszył kolejny bolszewicki atak, kpt. Zając wydał rozkaz śmierci, cytuję skrót: „skrwawienie nasze uratuje 8 Dywizję”. Jednak trzy działa i część karabinów maszynowych była już wybita w walce, a pozostałe karabiny maszynowe 13 pp rozgrzane w wielogodzinnym boju przestały być skuteczne. Pozostali przy życiu artylerzyści 4 baterii próbowali odeprzeć ostatni atak broniąc się kolbami karabinów i bronią osobistą. Niestety przewaga atakujących i wyczerpanie dotychczasową walką sprawiło, że pod ciosami szabel polegli po kolei wszyscy obrońcy wzgórza. Ktoś jeszcze dostrzegł dowódcę baterii kpt. Adama Zająca i porucznika Franciszka Wątrobę jak do końca walczyli strzelając z pistoletów (relacja żołnierzy 13 pp).

Przed końcem obrony na wzgórze dotarł wprawdzie rozkaz by się wycofać, ale ginęli na nim właśnie ostatni ranni żołnierze. Około 16 żołnierzy batalionu piechoty wziętych do niewoli rozebrano pozostawiając związanych na wzgórzu po czym Kozacy wykonali na nich dodatkową szarżę i z okrzykami „rubaj” wszystkich wybili. W obronie pozycji pod Dytiatynem poległo około 240 żołnierzy polskiej armii, zginęła cała obsada 4 baterii 1 Pułku Artylerii Górskiej w składzie 59 artylerzystów. Straty w 13 Pułku Piechoty „Dzieci Krakowa”: 97 zabitych i 83 rannych. Poległych bolszewików nikt nie zliczył. 8 Dywizję „Czerwonych Kozaków” rozbito wkrótce pod zajętym już przez polskie oddziały Tarnopolem. 13 pułk piechoty ścigał cofający się odtąd front przez Zbaraż, Szeptówkę, aż nad rzekę Słucz. Żyda Jonę Emanuiłowicza Jakira w końcu Stalin kazał rozstrzelać, za co ten przysłał wodzowi list pełen słów miłości i oddania. Na liście tym widnieje do dzisiaj dopisek wykonany ręką wodza: „szuja i prostytutka”.

Te drugie „Polskie Termopile” jak w II Rzeczypospolitej nazywano bitwę pod Dytiatynem otaczano pamięcią. Na miejscu bitwy pod lasem powstał wspólny cmentarz wszystkich poległych, na który ich ekshumowano, wybudowana obok głównie dzięki staraniom właścicielki tych ziem Aldony Kaczorowskiej, gen. Wł Sikorskiego i podhalańczyka gen. A. Galicy twórcy dowódcy 1 Pułku Artylerii Górskiej kaplica pod wezwaniem św. Teresy, kurhan i ściana z nazwiskami bohaterów wokół cmentarza. Józef Piłsudzki odznaczając 17 poległych tam bohaterów Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego „Virtuti Militari”, a 11 oficerów i 41 szeregowych Krzyżem Walecznych nadał baterii prawo noszenia tytułu „bateria śmierci”. Obecnie po Dytiatyńskiej kaplicy nie ma śladu, a na cmentarzu gdzie niegdyś pochowano bohaterów bitwy stoją resztki zapomnianych krzyży. Dziwnym zrządzeniem losu nie upamiętniono nigdy nazwy bitwy na lwowskiej nekropolii. Możemy ją obecnie dostrzec jedynie na pylonach Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Jan Lucjan Wyciślak

 

***

Obrona Wizny w dniach 6-10 września 1939. 720 Polaków pod dowództwem Władysława Raginisa walczyło przeciw 42 200 żołnierzom niemieckim, 350 czołgom, 457 moździerzom, działom i granatnikom i wsparciu powietrznym Luftwaffe. Na jednego Polaka przypadło w przybliżeniu czterdziestu Niemców. Tylko kilkudziesięciu polskich żołnierzy dostało się w niewolę niemiecką. Reszta zginęła walcząc do końca, broniąc swej ojczyzny. Dowódca dopełnił złożonej wcześniej przysięgi, że żywy nie odda bronionych pozycji. Po wydaniu rozkazu kapitulacji ostatnim ocalałym podwładnym, sam pozostał na stanowisku dowodzenia i popełnił samobójstwo, rozrywając się granatem.

(Wikipedia)

 

 

Walki pod Wizną

Przed 66 laty – 8 września 1939 roku niemiecki gen. Heinz Guderian otrzymał zadanie prowadzenia działań w kierunku Wizna – Brześć. W nocy z 8 na 9 września siły niemieckie pod Wizną liczyły już około 42 000 żołnierzy wyposażonych w 350 czołgów, 108 haubic, 58 dział lekkich, 195 dział przeciwpancernych, 108 moździerzy, 188 granatników i 288 ciężkich karabinów maszynowych. Przeciwko tej potędze stanęło 700 żołnierzy i 20 oficerów uzbrojonych w sześć dział lekkich, dwadzieścia cztery ciężkie karabiny maszynowe, osiemnaście ręcznych karabinów maszynowych, dwa karabiny przeciwpancerne. W ten sposób na odcinku „Wizna” doszło do niespotykanej dysproporcji sił przez historyków porównywanej do słynnej wojny grecko-perskiej z 480 r. p.n.e.

Widząc beznadziejność sytuacji i chcąc podtrzymać ducha walki wśród swych żołnierzy dowodzący obroną Wizny kapitan Władysław Raginis złożył przysięgę, iż żywy nie opuści powierzonego mu odcinka obrony.

9 września Niemcy skierowali na polską obronę ogień artyleryjski, jednocześnie lotnictwo bombardowało pozycje i zaplecze niszcząc most pod Strękową Górą, spowodowało to zerwanie połączenia z załogą „Giełczyna” i Osowcem. Artyleria polska poniosła znaczne straty a jej dowódca porucznik Brykalski został zabity odłamkiem pocisku. W godzinach popołudniowych Niemcy zdobyli odcinek północny („Giełczyn”) broniony przez porucznika Kiewlicza. Resztki obrońców wycofały się wynosząc rannego dowódcę. W godzinach przedpołudniowych wyruszyło również na odcinek południowy (Góra Strękowa – Kurpiki) natarcie niemieckie, wsparte silnie bronią pancerną. Na tym odcinku dowodził obroną dowódca całości kapitan Raginis. Mimo druzgocącej przewagi wroga, braku środków przeciwpancernych prowadzono uporczywą, choć beznadziejną walkę. Większość obrońców poległa, wielu zostało ciężko rannych w tym kapitan Raginis, a mimo to pozostali bronili się nieugięcie. Około godziny 18 czołgi niemieckie przełamały pozycję obronną. Część żołnierzy została odrzucona do tyłu, pozostali zeszli do schronów bojowych. Wieczorem 9 września między trzymającymi się jeszcze pojedynczymi schronami przeszły czołgi niemieckie docierając do Tykocina i Zambrowa.

Mimo beznadziejnej sytuacji obrona poszczególnych schronów trwała nadal. Niemiecki oficer Malzer tak relacjonował zdobycie schronu w Kurpikach: „Czołowe natarcie na schron nie doprowadziło do celu. Dowódca saperów zdecydował się zatem obejść schron i podejść skrycie przez małą wieś Kurpiki. Przez zamienioną w zgliszcza wieś oddział szturmowy uderzył skośnie na schron, który wciąż ostrzeliwał naszą piechotę. W tym czasie nadjechały nasze czołgi pod ich osłoną odział szturmowy zbliżył się do schronu. Czołgi otworzyły ogień na strzelnice schronu i przygniotły obsługę polskich karabinów maszynowych do ziemi. Wobec tego udało się jednemu z naszych saperów podejść do drzwi wejściowych schronu i umieścić tam ładunek wybuchowy. Pod wpływem silnej detonacji drzwi odskoczyły. Wejście jednak zostało natychmiast zabezpieczone.

Twardzi obrońcy polscy nie chcieli w żadnym wypadku zaprzestać walk i nasz oddział został ponownie zasypany pociskami z broni maszynowej. Mimo to drugi saper podczołgał się do strzelnicy karabinu maszynowego – eksplodował ładunek wybuchowy i karabin zamilkł. Próba wtargnięcia do schronu spełzła na niczym, ponieważ kopuła nadal była nieuszkodzona, a z niej polski karabin maszynowy trzymał nas dalej pod ogniem. Szybko podjęto decyzję uporania się z kopułą. Jeden z saperów ukrył się za wieżyczką czołgu, który wjechał na ścianę schronu. Dwa karabiny maszynowe, które dotychczas prowadziły szalony ogień, zostały zniszczone. Ale i teraz Polacy nie poddali się, mimo, że broń ich uległa zniszczeniu.

Jeden z saperów wszedł ponownie na schron, wrzucił przez strzelnicę kopuły kilka granatów ręcznych. Dopiero w ten sposób został skutecznie złamany opór Polaków. W schronie znaleźliśmy 7 zabitych.”

Broniąc się do końca, padły schrony pod Perkusami i Maliszewem. Wciąż jednak broniła się załoga dwóch schronów w rejonie Góry Strękowej. Ta niewielka załoga w ciągu nocy odparła jeszcze kilka ataków nieprzyjaciela. W godzinach przedpołudniowych 10 września w jednym z dwóch broniących się jeszcze schronów rozległ się huk granatu. To kapitan Raginis, wierny złożonej przysiędze, odebrał sobie życie. Wkrótce potem zamilkły ostatnie strzały pod Wizną. Po przełamaniu obrony na odcinku „Wizna” jednostki XIX korpusu pancernego ruszyły na południe w kierunku Zambrów – Czyżewo i Wysokie Mazowieckie – Brańsk, okrążając i niszcząc SGO „Narew”.

Obrona Wizny ze względu na zaciętość i pogardę śmierci urasta do symbolu bohaterstwa żołnierza polskiego i stanowi niewątpliwie jedną z najpiękniejszych kart kampanii wrześniowej w 1939 roku. Mimo druzgocącej przewagi wojsk niemieckich obrońcy odcinka „Wizna” z bezprzykładnym męstwem i ofiarnością trwali na bronionej pozycji do końca, powstrzymując przez dwie doby nacierające jednostki pancerne nieprzyjaciela.

Dowodzący obroną Wizny kapitan Władysław Raginis pośmiertnie w 1970 roku został odznaczony Orderem Virtuti Militarii.

(źródło: www.zse.4lomza.pl)

 

 

 

O Obronie Wizny traktuje utwór szwedzkiego zespołu metalowego Sabaton pt. "40:1". W wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita" lider grupy, Joakim Brodén, powiedział: Polski fan przesłał nam kiedyś informację o bitwie pod Wizną. Kiedy przeczytaliśmy o czynach kapitana Władysława Raginisa i jego przyjaciół, była to dla nas tak nieprawdopodobna historia, że sądziliśmy najpierw, iż nie może być prawdziwa. Taka niesamowita odwaga, by 720 żołnierzy stawiało opór 42 tys. Niemców! Uznaliśmy natychmiast, że to najbardziej interesująca bitwa historii, i oczywiście napisaliśmy o tym piosenkę "40:1".

 

 

posłuchaj szwedzkiego utworu i oglądnij krótki film klikając na obrazku 

(film w formacie (FLV)

 

 

 

Dwie lekcje historii


real. Marta Kalinowska i Mateusz Mularski

Autorzy reportażu próbują porównać dwie pozornie odległe imprezy:

koncert szwedzkiego zespołu haevymetalowego Sabaton i Wielki Test Historyczny;

 co może łączyć oba wydarzenia?

 

 

 

Doskonała wystawa banerowa Stowarzyszenia Wizna >>

Komiks udostępniony dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Wizna >>

 

wróć do początku strony

 

powrót do galerii >>

 


© Leszek Jaranowski